Muzyka ze snu

Dzisiaj nad ranem miałem dość specyficzny sen. Byłem świadkiem pewnej scenerii, która sprawiała wrażenie wspomnienia. Jednak nie było to moje wspomnienie.
Przed moimi oczami stało czarne pianino, do którego podszedłem. W między czasie wychodziła moja matka. To do niej należało pianino. Nabrałem ochotę, by zagrać utwór. Usiadłem i napłynęła do mnie świadomość śnienia. Jednocześnie osoba w którą się wcieliłem funkcjonowała niezależnie, jakbym oglądał film w wirtualnej rzeczywistości w której można się tylko obracać.

Przyglądałem się jego grze – chciałem zapamiętać każdą nutę i uderzenie palcem. Zdawałem sobie sprawę, że nie jest to zwykły sen. Melodia była krótka, więc szybko obudziłem się i odrazu włączyłem komputer i program do tworzenia muzyki. Cały czas miałem wrażenie, że jest to znana muzyka i po prostu kiedyś ją słyszałem, a teraz we śnie po prostu dała o sobie znać. Jednak pomimo poszukiwań nie mogłem zidentyfikować utworu. Może któryś z czytelników będzie mógł rozpoznać? A może ta muzyka nigdy nie powstała? Utwór który zrobiłem w przeciągu kilku minut na bazie snu przedstawiam na samej górze. W między czasie zacząłem analizować sen – moja mama tak naprawdę była osobą zupełnie mi obcą, ale miałem wrażenie że już gdzieś ją widziałem
-„to matka Elona Muska” – uświadomiłem sobie ze zdumieniem a jednocześnie niezrozumieniem, dlaczego akurat osoba która przypadkiem widziałem gdzieś w internecie na jednym zdjęciu, śniła mi się w takich okolicznościach.

Około 10 lat temu często miewałem takie sny, tak wiec zaskoczył mnie bardzo ten incydent. Czyżby był związany z tym, że wróciłem do praktyki OOBE?

2 thoughts on “Muzyka ze snu

  1. Nie wiem ale mi raz śniła się animacja (taka zwykla w 2d takich patyczakow sam takie tworze). I nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie to że byla po prostu genialna. Sen wyglądał tak jakbym był hmm kamera umieszczona za swoimi plecami. Widzialem siebie ktory oglada efekt koncowy swojej pracy. Wiedzialem ze to sen bylem tego w pelni swiadomy ale nie moglem a raczej nie mialem mocy by cokolwiek zrobic. Dopiero gdy animacja sie skonczyla i ja ktory ja zrobił poszedł moglem usiasc i przegladac po kolei kazda klatke z osobna. Sen wydawal sie jakby bez czasu. W większości świadomych snow mam to poczucie ze zen za niedlugo sie skonczy wiec nie ma na co czekac. A tutaj bylo tak ze po prostu wiedzialem ze mam jeszcze ogrom czasu. Przegladalem klatki kazda po kolei starajac sie zapamietac chociaz ich czesc i cala historie tej animacji. I element kulminacja jest taki, ze ten senny ja ktory zrobil tą animacje wrócił polozyl dlon na moim ramieniu i z usmiechem powiedzial „kiedyś Ty też taką zrobisz”. Nawet nie zdazylem sie o nic zapytac, nagle się wybudzilem rozbudzony i pelen energi jak nigdy, spisalem „scenariusz” na kartke i wzialem sie do pracy. Niestety animacja ktora widzialem ze snu jest aktualnie dla mnie za trudna do wykonania. Ale projekt zapisalem i co jakis czas do niego wracam i staram sie zrobić kawalek dalej tak zeby wygladalo jak ta ze snu.

    1. Wow, super że też masz takie doświadczenia. Pewnie prędzej czy później uda Ci się dokończyć to w takiej formie, w jakiej widziałeś.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *